siedziała skurczona w fotelu, obejmowała rękoma to głowę, to bolące kolana, to znów kręgosłup delikatnie masowała ....... Poranna kawa stygła w filiżance, a bezmyślny wzrok nieprzytomny z bólu błąkał sie po pokoju raz po raz zerkając na program telewizyjny. Mijały minuty, mijały godziny a kobieta siedziała nadal nie mogąc się zmusić do zrzucenia szlafroka i założenie porządnych ciuchów, aby wyjść do ludzi. Tylko niebieska smużka dymu papierosowego nieustannie snuła się po pokoju i wciskała się we wszystkie jego zakątki .........Na nic zdawała się motywacja, na nic usilne wmawianie sobie ,że wszystko jest okey, na nic jedna za drugą tabletki przeciwbólowe wysupływane z kolejnych listków opakowań......... wszechobecne zniechęcenie , wszechobecne kłopoty do gleby jak alkoholika rzucały. Życie jednak zmusza do aby wykonać jakąkolwiek czynność , wiec podniosła swoje obolałe członki i z e złością zaczęła wypełniać powinności dnia codziennego
Tak było jeszcze kilka miesięcy temu ........ zanim poznała smak anionów. Dzięki koleżance z Nowego Jorku z którą często na Skype rozmawiała zrozumiała, że musi coś w życiu zmienić, tak dalej być nie może....O tym jednak opowiem w następnym poście do lektury którego serdecznie zapraszam
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz